w listopadzie w Argentynie odbędą się wybory parlamentarne. Stąd desperackie próby pokazania przez rząd, że chce pomóc obywatelom np. poprzez zamrożenie cen.
- Problem w tym, że to nic nie da. Zmuszenie przedsiębiorców do tego, by sprzedawali towary po z góry ustalonej cenie, nie przyniesie dobrych efektów. Skończy się na tym, że sklepom nie będzie opłacać się sprzedawać wielu towarów. Inflacja znajdzie odzwierciedlenie w kolejkach i na czarnym rynku. Podobnie, jak było w Polsce jeszcze 30 lat temu, kiedy towary były sprzedawane na kartki - ostrzega.
Czy jest szansa, że Argentyna poradzi sobie z tym kryzysem? Ekonomista ocenia, że nadzieją tego kraju mogą być drożejące surowce. Argentyna jest znaczącym eksporterem np. żywności. Mowa o soi czy wołowinie. Jeśli do tego rząd dogada się z Międzynarodowym Funduszem Walutowy w sprawie pożyczki, uda się ustabilizować wartość peso i pobudzić wzrost gospodarczy, będzie lepiej. Choć wyjście na prostą nie będzie szybkie i bezbolesne.
Chaos na szczytach władzy
Wyprowadzić kraj z kryzysu byłoby łatwiej, gdyby nie kłótnie władz państwowych i ogólny bałagan.
- Przepisy zmieniają się tu prawie co tydzień - przyznaje Sylwia.
- Wystarczy wspomnieć, że w ciągu ostatnich 10 lat Argentyna miała około 17 ministrów finansów i 13 szefów banku centralnego. Prezydent jest lewicowy, wiceprezydent raczej bardziej prawicowa. Zbliżające się wybory może przegrać partia prezydenta i wszystko jeszcze bardziej się skomplikuje, bo straci poparcie w parlamencie - komentuje sytuację Tomkiewicz.
Z perspektywy Polki mieszkającej w Argentynie nadzieje na wyjście kraju z kryzysu są dość iluzoryczne. Przyznaje też, że sami obywatele nie bardzo wierzą, że coś może się szybko zmienić na lepsze. Bo rządzący głównie pudrują rzeczywistość i udają, że pomagają najbiedniejszym, ale np. paczki żywnościowe i tego typu działania nie rozwiążą znacznie szerszego problemu.
Sylwia wprost nazywa to przekupstwem obywateli ze strony władz, szczególnie widocznym w okresach przedwyborczych. Sugeruje, że na tym tle jej rodacy z Polski nie mają powodów do narzekań, bo "nad Wisłą naprawdę dobrze się żyje".